Strona glówna Informacje Regulamin Uczestnicy Foto galeria Archiwum Ksiega gosci Forum Linki Kontakt Wyloguj18-11-2017
RSS | Mapa serwisu
Nawigacja
Losowa Fotka
Aktualnie online
Gości online: 4

Użytkowników online: 0

Łącznie użytkowników: 414
Najnowszy użytkownik: Piter
Ostatnio widziani
Marian65 07:09:18
Edi 07:10:51
SPORTTOURS 08:24:39
Violeta 09:15:22
Komendant 09:15:28
Waldic 09:33:45
Tomasz 09:54:07
Slawek 69 13:53:47
kazik mtb 14:10:18
Piotr 16:45:29
W pobieralni...
GPS - Wycieczka Nr 30/2014 499
GPS - Wycieczka Nr 28/2014 509
GPS - Wycieczka Nr 27/2014 509
GPS - Wycieczka Nr 26/2014 568
GPS - Wycieczka Nr 11/2014 528
GPS - Wycieczka Nr 10/2014 285
Reklama
Pajacyk

Fotografia przyrodnicza - Zbigniew Ostaniewicz

Statystyki reklamowe
Wycieczka Nr 8 - Majątki rodziny Dohnów - 31.05.09
Wycieczki w sezonie 2009
Wycieczka Nr 8 - Majątki rodziny Dohnów - 31.05.09

Zbiórka: Dworzec PKP w Elblągu, godz. 7.30, wyjazd godz. 7.50.

Trasa: Pasłęk, Godkowo, Gładysze, Karwiny, Słobity, Młynary, Pomorska Wieś, Elbląg

Długość trasy: 78 km, Uczestnicy: 18, Punkty: 117



Pokaż Wycieczka Nr 8 - Majątki rodziny Dohnów - 31.05.09 na większej mapie


Relacja


Gdybym miał oceniać wycieczkę w skali 10-cio punktowej, dałbym ocenę maksymalną. Zapewne zgodzą się ze mną inni uczestnicy, że trasa była ciekawa widokowo, przebiegała drogami, które sprzyjają rowerowej turystyce i co najważniejsze, odwiedziliśmy miejsca związane z historią tych ziem. Wycieczka przygotowana była bardzo dobrze i zasługa to Waldka.
Ale po kolei.

- jak dobrze wstać skoro świt, jutrzenki blask duszkiem pić- tak było w piosence. Pamiętacie? Może nie jutrzenki blask, ale niektórzy wypiwszy poranną kawę, inni odrzuciwszy ciepłą kołderkę, jeszcze pustymi elbląskimi ulicami pomknęli w stronę dworca. Ze względu na to, że przeciętny STOPowicz wysypia się szybko, więc wczesna godzina zbiórki nie stanowiła żadnego problemu. Na dworcu kolejowym stawiło się osiemnaście kół rowerowych, tyleż samo pedałów, szprych nie zliczę i ich dziewięcioro dumnych właścicieli. Kolej potraktowała nas bardzo porządnie, licząc za przewóz roweru jedną całą złotówkę. Małe zamieszanie w tym dniu wprowadziła prognoza pogody. Zgodnie z zapowiedzią, warunki do rowerowania nie miały być sprzyjające, a okazało się, że było słonecznie, ciepło i podwiewał przyjemny wiaterek, chociaż było parno. Trzeba jeszcze wspomnieć o nowych butach Tadka, każdy z dwiema uzbrojonymi dziurkami do wpięcia w pedały. Nadają się do jazdy i do stepowania w irlandzkim tańcu.

Na pasłęckim peronie czekała grupa naszych kolegów w sile ośmiu chłopa, którzy wstali skoro kur zapiał i nie wspomagając kolei, dotarli rowerowo do Pasłęka. Przewodził im młody Szymon, który odniósł kontuzję nogi, ale od czego jest Mama. Przytuliła, powiedziała dobre słowo, pomasowała i już było lepiej.
Pierwsza część trasy, z Pasłęka do Godkowa wiodła asfaltową szosą i można by rzec, że znowu było cały czas jak na równi pochyłej, tyle że odwrotnie, czyli pod górkę. W Godkowie krótki postój i w tym miejscu dołączył do nas Zbyszek, miłośnik rowerowania z Pasłęka, którego poznaliśmy w pociągu. Wykazał się dużym samozaparciem goniąc samotnie grupę przez kilkanaście kilometrów.

Dalsza podróż z Godkowa to prawie samo pasmo szczęścia. Boczne drogi, mało uczęszczane, fragmentami szutrowe ukryte pośród skąpanych w słońcu łąk i pól lub też biegnące w cieniu wysokich leśnych drzew. Nie dziwota, że tu i ówdzie w peletonie odzywały się głosy zachwytu nad mijanymi krajobrazami, nad niemalże pojedynczym źdźbłem trawy i listkiem na drzewie. Świadczy to o bogatym wnętrzu duchowym pojedynczego STOPowicza, bo nie samym pedałowaniem się żyje.
Bogaci w duchowe przeżycia, dotarliśmy do pięknie położonej wsi Dobry, w której znajduje się stary kościół i dużo bocianich gniazd. Znowu mogliśmy usłyszeć aksamitny głos Kasi czytającej informację o tej miejscowości. Wszyscy słuchali niczym radiowej powieści rMatysiakowier1;. Jedna z gospodyń zapytana, dlaczego we wsi jest tyle bocianów, odpowiedziała krótko r11; bo żyją tu dobrzy ludzie.

Niedaleko za wsią podjęliśmy próbę odnalezienia starego cmentarza, na którym pochowani są członkowie rodziny von Kuneheim, wschodniopruskiego rodu szlacheckiego. Niestety, to co obecnie zostało, można tylko nazwać śladem po cmentarzu. Dalej, poprzez Sępy dojechaliśmy do miejscowości Gładysze, gdzie znajdują się ruiny pałacu należącego niegdyś do rodu Dohnów. Jak głosi tablica informacyjna, pałac był jednym z najmocniej przemawiających do wyobraźni obiektów Prus Wschodnich. Umiarkowany w rozmiarach, wyważony w formie
i proporcjach i o wnętrzach wyposażonych w najwyższej klasy przedmioty. Nic dodać, nic ująć. Dzisiaj patrząc na to co zostało, trzeba mieć naprawdę dużo wyobraźni, by ujrzeć pałac w całej jego okazałości i świetności. Można by wiele napisać, ale najgorsze jest to, że jeszcze w latach 80-tych ubiegłego wieku pałac był do uratowania. Szkoda.

Dalsza droga wiodła nas do Słobit. Po drodze, we wsi Tatarki, do której dotarliśmy trochę przez przypadek, naszą uwagę przykuła, jak to Waldek mówił, neoklasycystyczna budowla złożona z kilku drewnianych żerdzi obitych blachą. Nie było to dzieło wybitnego architekta, a raczej miejscowy przystanek autobusowy to radosne dzieło nieznanych, wesołych budowniczych.

Słobity. Powstałe tu w dobie baroku założenie architektoniczno-przestrzenne było najwybitniejszą realizacją epoki na terenie Prus. Historia pałacu jest bogata, jak bogata jest historia rodu, który go stworzył. Bogata i tragiczna. W początkach 1945 r., pałac i otaczające go budynki gospodarcze został spalony. Po wspaniałym założeniu ogrodowym prawie nie ma śladu. I podobnie jak pałac w Gładyszach, jego świetność podziwiać można jedynie na starych fotografiach. Dość dużo informacji na temat Słobit, pałacu i rodu Dohnów można bez problemu znaleźć na stronach internetowych. Poczytać warto.
Nieco dłuższy postój wykorzystaliśmy na zregenerowanie sił w cieniu pałacowych ruin i zrobieniu kilku indywidualnych i grupowych zdjęć. Elegancją, wdziękiem prezentowania swego ciała do aparatowego obiektywu nikt nie mógł dorównać Andrzejowi. Tylko Andrzej umiał dostosować się do istniejącego pleneru: romantyczne ruiny, dobre oświetlenie i tylko w tle mierni statyści.

Ze Słobit, poprzez Ja(j)niki Pasłęckie i dalej drogą przez Młynary podążyliśmy do Elbląga. Z braku czasu nie zrealizowaliśmy jednego punktu naszej wycieczki, a mianowicie obejrzenia prywatnej Izby Pamiątek Historycznych w Młynarach. Ale co się odwlecze to;

Za Młynarami pecha miał Tadeusz. Nie wytrzymała dętka. Postój nie był długi, bo awaria została usunięta szybko dzięki koleżeńskiej pomocy. Tak nawiasem mówiąc, dużo w tym roku łapanych gum. W czasie przerwy Zbyszek wykonał kilka zdjęć ukwieconej łące, na której tle szczególnie wyraźnie wyróżniały się dwie przedstawicielki ładniejszej części naszej Grupy.

Nieco zmęczeni, ale jak zawsze w dobrych humorach dojechaliśmy do Elbląga, dziękując za wspólną jazdę, Waldkowi za przewodnictwo i ciekawie wytyczoną trasę.
Na koniec zdarzyło się coś, co nie powinno mieć w ogóle miejsca. Na zjeździe do miasta tym razem nie wytrzymała przednia dętka w komendantowym rowerze.
Jak ona mogła coś takiego zrobić.

Relację przygotował Marek R.



Komentarze
#1 | ~Marek55 dnia 02-06-2009 08:35
Wróciłem z tej wycieczki trochę zmęczony, może to była kwestia temperatury, kilometrów, ale ja to nazywam "zmęczeniem pozytywnym". Totalne odświeżenie - chyba każdemu z nas potrzeba coś takiego. Przy jeździe pod górkę wiatru w pysk (mocno tego nie lubimy), odgłosów natury, odrobinę adrealiny podczas zjazdu. To daje rowerowa wędrówka.Ile osób kręcąc pedałami pod górę i klnąc na producenta, że nie zainstalował jeszcze jednej zębatki, myślało sobie: po jaką cholerę ja tu się pchałem. Dom, kanapa, telewizor, spokój. Ale staniesz na chwilę, odpoczniesz, popatrzysz wokół i powiesz: warto było.



Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Login
Login

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Shoutbox
Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.

17-11-2017 18:44
Cd.Większość melodii będzie w rytmie disco; https://youtu.be/j
Aa4B...
, https://youtu.be/c
2i4h...
.-A tango? np. https://youtu.be/D
2y3U...
-nie będzie! Beczy

16-11-2017 19:01
Rytmy country,- mogą się przydać na naszym uroczystym spotkaniu STOP https://youtu.be/Q
VI-S...
Muza Dla Tych, których nie będzie z Nami; Papa Beczy - a może? Tak Kwiatek cdn

14-11-2017 16:39
Szacun dla Anety Brawo

14-11-2017 09:42
Kochani rowerzyści ! Nie samym rowerem żyje człowiek. Nasza koleżanka Biegająca Aneta ukończyła w ub. miesiącu Ultra Trail Łemkowyna 70 ! Dla niewtajemniczonych
: 70 km po górach dała radę w 12 godz.19

13-11-2017 20:34
Dziękujemy Uśmiech Tak to już 9 lat strona STOP jest z nami. Dziękuje, że ją tworzycie Buźki

Ostatnie artykuły
Szlaki rowerowe Krai...
Bażantarnia
Ustawienia kierownicy
Ustawienia siodełka
Hamowanie
Kalendarz
<< Listopad 2017 >>
Po Wt śr Cz Pi So Ni
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30      

Brak wydarzeń.

Pogoda
Dzis Jutro Pojutrze
 
Partnerzy

Hotel Elbląg

Wygenerowano w sekund: 0.13 16,039,020 Unikalnych wizyt od 01/11/2008