Parse error: syntax error, unexpected T_STRING in /home/benlomax/domains/gruparowerowastop.pl/public_html/includes/output_handling_include.php(84) : eval()'d code on line 1
Elbląska Grupa Rowerowa STOP | Strona główna: Wycieczka Nr 26/2016 - Puszcza Borecka - 07-11 września
Strona glówna Informacje Regulamin Uczestnicy Foto galeria Archiwum Ksiega gosci Forum Linki Kontakt Wyloguj24-07-2017
RSS | Mapa serwisu
Nawigacja
Losowa Fotka
Aktualnie online
Gości online: 1

Użytkowników online: 0

Łącznie użytkowników: 419
Najnowszy użytkownik: Mateusz94
Ostatnio widziani
Olek 03:31:10
Skrip 03:33:41
Grazka 04:00:59
Marek55 04:18:41
Komendant 13:18:59
Piotr 14:49:48
Darecki ESR 15:23:02
Edi 16:05:53
sierra 17:16:13
Tomasz 23:22:39
W pobieralni...
GPS - Wycieczka Nr 30/2014 446
GPS - Wycieczka Nr 28/2014 465
GPS - Wycieczka Nr 27/2014 465
GPS - Wycieczka Nr 26/2014 518
GPS - Wycieczka Nr 11/2014 489
GPS - Wycieczka Nr 10/2014 257
Reklama
Pajacyk

Fotografia przyrodnicza - Zbigniew Ostaniewicz

Statystyki reklamowe
Wycieczka Nr 26/2016 - Puszcza Borecka - 07-11 września
Wycieczki w sezonie 2016Zbiórka: na parkingu przy Leclerc'u, 07.09, godz. 14:00, odjazd godz. 15.00

Trasa Nr 1 - Banie Mazurskie, 08.09:
Jeziorowskie, Podleśne, Rezerwat Borki, Leśny zakątek, Czerwony Dwór, Wierzbianki, Dunajek, Siedlisko, Grabowo, Jeziorki Małe, Banie Mazurskie, Grodzisko, Jakunówka, Jeziorowskie.

Długość trasy: 63 km, Uczestnicy: 21, Punkty: -




Trasa Nr 2 - Jezioro Niegocin, 09.09:
Jeziorowskie, Kruklanki, Pleczonki, Sulimy, Giżycko, Wilkasy, Strzelce, Bogaczewo, Rydzewo, Kleszczewo Osada, Ruda, Upałty, Kruklin, Kruklanki, Jeziorowskie

Długość trasy: 69 km, Uczestnicy: 21, Punkty: -




Trasa Nr 3 - Puszcza Borecka, 10.09:
Jeziorowskie, Kruklanki, Żywki, Sołtmany, Gawliki Wielkie, Rogojny, Borki, Zamoście, Rezerwat Lipowy Jar, Rezerwat Borki, Wolisko, Jeziorowskie.

Długość trasy: 65 km, Uczestnicy: 21, Punkty: -




Relacja

- Jak wrażenia?
- Jest super. Odpowiedziała z uśmiechem przesympatyczna bikerka.

Ten krótki wywiad przeprowadzony z rowerowego siodełka na ósmym kilometrze pierwszego dnia, okazał się proroczy, bo tak było do końca naszej XXV STOPowej wyprawy. Tak mówili wszyscy, ale to Wiesia była pierwsza.

Nie była to wyprawa dla oglądaczy zabytków, muzeów, starych kościołów
i miłośników wszelakiej sztuki przez duże s. Była to wyprawa dla zwolenników lajcikowego pedałowania, chociaż nie zawsze, amatorów ciekawych i niezapomnianych krajobrazów, czystego powietrza i jezior zachęcających do kąpieli. Taki jest rejon Puszczy Boreckiej i okolic.

W niedzielę poprzedzającą wyjazd nie zapowiadało się tak rewelacyjnie. Pachniało dramatem. Jednak w godzinach wieczornych, kiedy deszcz padał wielką strugą, powiało optymizmem. Tygodniowa prognoza pogody przewidywała słońce, czyste niebo i temperatury, jakich nie doznaliśmy w pełni lata. Nic dziwnego, że promienny uśmiech, uczucie przyjemności i zrelaksowania towarzyszyły nam przez cały okres przebywania na Mazurach. Krótko mówiąc, endorfiny się uwolniły.
Nic dziwnego, że pełni wiary w swoje siły, w Waldka, który nas prowadził, w rowery, które nas niosły, w Komendanta, który nas tu przywiódł ruszyliśmy pierwszego dnia w poszukiwanie tego, co piękne i smaczne.
O mazurskich drogach pisać można dużo. Są różne. Gładkie, dziurawe, jak ser na kolację, grząskie, pofalowane niczym tarka, ale jedno mają wspólne. Prowadzą przez wspaniałe miejsca. I my doznaliśmy jednego i drugiego.
Dziurawym asfaltem jedziemy w kierunku Puszczy. Mijamy małą miejscowość Podleśne i chowamy się wśród drzew. Jest wczesne przedpołudnie, a słońce już przyjemnie grzeje. Ale wcześniej mogliśmy się też przekonać, że jesień jednak jest blisko. Widać było rolniczy trud i czuć, że na polach coś się dzieje. Gdzieś na leśnej drodze chwilę się zatrzymujemy, bo w rowerze Małgorzaty coś obciera. W tym miejscu należy wspomnieć o Sławku, człowieku dużej postury i gołębim sercu. Każdy rower by przytulił i zawsze był tam, gdzie potrzeba. Dobrze, gdy w grupie jest taki człowiek, chociaż trzeba przyznać, że przez cały okres naszej wyprawy nie padła żadna dętka, nic się nie urwało i nie połamało.
A Puszcza zachwyca. Widać, że dobrze uwilgotniona gleba sprzyja bogactwu roślinności. Gatunków drzew co niemiara, a runo leśne gęste. Musimy wierzyć wszelkim przewodnikom i zapewne tak jest, że bogata flora sprzyja też różnorodności świata zwierzęcego. Nie spotkaliśmy żadnego dużego przedstawiciela zwierzęcego gatunku, tylko te małe bzykały koło ucha. Zatrzymujemy się w miejscu, gdzie drzewa ,,umierają stojąc" zanurzone w bagnistej wodzie. Wygląda to niczym z powieści Tolkiena.
W Leśnym Zakątku, na skrzyżowaniu dróg zatrzymujemy się przy obelisku upamiętniającym radzieckich zwiadowców i ich dowódcę, porucznika Mereckiego. Pogmatwane to wszystko, bo jak można się doczytać, Merecki wcześniej był partyzantem AK, a zginął 30 czerwca 1945 roku z rąk byłych swoich kolegów. Na obelisku widnieje gwiazda, więc też nie wiadomo, jaki los go czeka. Pogmatwane to wszystko.
Poprzez Czerwony Dwór i Wierzbianki dojeżdżamy do Dunajek. To obecnie bardzo mała miejscowość, a w 1939 roku liczyła 572 mieszkańców i zapewne we wsi był sklep. Dzisiaj, co było dla nas niejako ciekawostką, przyjeżdża sklep obwoźny, z którego wykupiliśmy cały zapas soku pomidorowego. Odpowiedni poziom potasu w organizmie musi być. We wsi uwagę przykuwa obelisk poświęcony mieszkańcom Dunajek poległym w I wojnie światowej.
Tuż za Grabowem wjeżdżamy na Green Velo. Jedzie się dobrze i o tym fragmencie szlaku nie można powiedzieć nic złego. Sławek jedzie z zamkniętymi oczami, bo to Jego trzecia podróż w tym roku tą trasą.
Banie Mazurskie. Wcześniej, Waldek wykonuje telefon do personelu baru ,,Młyn", oby byli w gotowości i mieli wystarczającą ilość tego, co piękne i smaczne. Przecież kształt kartacza, niczym kurzego jajka jest idealny, czyli piękny, a zagadką pozostaje pęd do smakowania owego kulinarnego dzieła. Przecież to coś składa się właściwie tylko z mielonego mięsa i masy ziemniaczanej.
Trudno było przerzucić nogę przez rowerowe siodełko i żwawo ruszyć przez siebie, bo taka przerwa mocno rozleniwia. Droga jednak sprzyja pedałowaniu i poprzez Lisy, Grodzisko i Jakunówko wracamy do Jeziorowskie. Kąpiel w jeziorze, romantyczne chwile we dwoje w kajaku, kawa czy też pospolite leniuchowanie zajmuje nam czas do kolacji. Jeszcze wspólne zdjęcie nad jeziorem w blasku zachodzącego słońca i spotykamy się, by powspominać STOPowe wyprawy. Było uroczyście, pysznie, wybuchowo, a wspominkom i toastom nie było końca.

Piątkowy poranek budzi nas słońcem. Jest rześko, ale wiadomo, że słońce nie poskąpi nam swoich promieni. I my też promienni ruszamy przed siebie, by ponownie rozkoszować się mazurskimi krajobrazami.
Most kolejowy nad rzeką Sapiną w pobliżu Kruklanek powstał w 1908 roku i należał do największych budowli kolejowych na Mazurach. Przechodził różne koleje losu podczas I i II wojny światowej, by ostatecznie we wrześniu 1945 roku zostać rzekomo wysadzonym przez miejscowa ludność. Może niedługo będzie nowa wersja tego wydarzenia, ale faktem jest, że ruiny mostu robią wrażenie, a widok na okolicę z tego co zostało, jest z gatunku ,,zapiera dech w piersi". Rozpełzła się STOPowa brać po ruinach mostu, podziwia z dołu, podziwia z góry i nadziwić się nie może.
Sygnał trąbki brutalnie przerywa owe podziwianie i ruszamy dalej. Czy można przekręcić hełm na lewą stronę? Czy można stanąć przy ścianie na nodze wewnętrznej? Nie da się, ale można okręcić się wokół własnej dłoni i zmienić trasę wycieczki. Pierwotnie mieliśmy objechać jezioro Niegocin mając go z lewej strony, ale rada starszych zdecydowała, że jak pojedziemy w odwrotną stronę, to będzie lepiej.
Od Kruklanek do Upałt Małych prowadzi nas żółty szlak. Początkowo jedziemy polną drogą, czasami wąską, raz czy dwa trzeba zejść, bo ciężko jechać po piasku, później jest już lepiej. Ładna droga przez las, po prawej stronie mamy jezioro Kruklin. Krótka przerwa pod sosnami z widokiem na jezioro, to jak balsam na duszę i ciało.
,,Hier ruhen drei russ krieger. Winter " . Napis na kamiennym krzyżu przy drodze to ślad zmagań wojennych i dowód, że potrafiono uszanować tych, co walczyli po drugiej stronie.
Za Upałtami skręcamy ostro w lewo i poruszamy się ścieżką po dawnej linii kolejowej, by na wysokości miejscowości Rudy zjechać i cieszyć się dobrą drogą. Rowery same niosą po nowym asfalcie, ale mijany plac zabaw i ładny dostęp do jeziora w Rydzewie też kusi. Przerwa. Opróżniamy zawartość naszych sakw, jak za dawnych lat bujamy się na huśtawce, na przyrządach doskonalimy rzeźbę ciała, bo masy już nabraliśmy i tylko nie wiemy co podziwiać. Żaglówki na jeziorze, widok na Giżycko, czy też Krzysztofa, który niczym Michael Phelps pokonuje toń jeziora.
W okolicach Wilkas droga zagęszcza się, jest więcej samochodów, ale na szczęście jest też dobra ścieżka rowerowa, którą dojeżdżamy do Giżycka wprost do mostu obrotowego na kanale Łuczańskim. Mamy pecha, bo most został przed chwilą zamknięty i tak będzie przez najbliższa godzinę, ale też możemy zobaczyć sam moment obracania mostu. Na drugą stronę przeszliśmy kładką dla pieszych, tylko rowery trzeba było targać po schodach.
Małe co nieco w Giżycku, podziwianie jachtów i żaglówek w porcie, i obieramy kierunek na Jeziorowskie. Popołudniem kawa smakuje wybornie, jak również inne napoje, dojadamy pyszne ciasta autorstwa Irenki i Wiesi, i nic więcej do szczęścia nie trzeba.
Po kolacji spotykamy się przy ognisku. Posiłek po drodze, domowe ciasta, dobry obiad powodują, że pieczona kiełbasa ma niewielu zwolenników. Ale pieśń niesie się po jeziorze i wraz z dymem unosi się wysoko. Przyzwyczailiśmy się do głosów Janusza i Krzysztofa, więc tym bardziej zaskoczył nas Zdzisław interpretacją mniej znanych nam piosenek. Ale Filipinki i Spice Girls wymiękły by przy duecie ,,Sławek i Zbyszek''. Niezapomniane głosy. A nad nami gwiazdy.

Sobota, to kolejny piękny dzień na mazurskiej ziemi, więc pełni werwy ruszamy przed siebie. Poprzez Brożówkę kierujemy się na Żywki. W miejscowości uwagę naszą przyciągają stare domy, których podstawowym budulcem jest kamień. Patrzy się na nie z podziwem. Co takiego wydarzyło się we wsi Sołtmany? To pytanie Komendanta nie zaskoczyło uczestników wycieczki. Praca domowa została odrobiona. W kwietniu 2011 roku na jeden z budynków gospodarczych spadł meteoryt. Ważył 1 kg. i dużo szkód nie narobił. Przejęci tym faktem robimy przerwę nad jeziorem o tej samej nazwie. Zmęczenie nas jeszcze nie dopadło, ale jest uroczo, cicho, spokojnie.
W Gawlikach Wlk. musimy wjechać na ruchliwą drogę 655. Wcześniej była polna droga, trochę kocich łbów, trochę piasku, pola kukurydzy i małe zagajniki. Po około 10 kilometrach, koło miejscowości Wronki skręcamy w lewo, zjeżdżamy z ruchliwej trasy i zagłębiamy się w las. Żółty szlak poprzez Rogojny prowadzi nas do miejscowości Borki. Jest sklep, jest dobry dostęp do jeziora, więc decyzja może być jedna. Przerwa i to nawet dłuższa. Starczyło czasu na coś dobrego i na kąpiel w czystym jeziorze Łaźno. Jest wspaniale.
Żegnamy Borki i na dobre wjeżdżamy w Puszczę. Mijamy rezerwat Lipowy Jar, by czerwonym szlakiem, a później zielonym dojechać do czegoś, co nazywa się Wolisko, Zagroda Pokazowa Żubrów. W Puszczy Boreckiej jest to trochę skomplikowane z tymi żubrami i w rezultacie ich nie zobaczyliśmy. To nie tak, jak w Puszczy Białowieskiej. Tutaj musi być przewodnik, określone godziny, więc czekać nam ponad 2 godziny było bez sensu. Ale można mieć szczęście i spotkać żubry, bo w Puszczy żyje wolne stado owych zwierząt.
Obieramy drogę na Jeziorowskie. Jurkowo, Możdżany, a w Regułówce uwagę naszą przyciąga wyrzeźbiony w drewnie czarny pies. To część Szlaku Mazurskich Legend. ,,Był pan Buchholz, człowiek uczciwy i sprawiedliwy. Gospodarstwo swe prowadził wzorowo. Z jednym tylko nie mógł sobie poradzić, ze złodziejstwem robotników. Najpierw porządku pilnował ekonom Salomon, ale on był tylko jeden, a tych którzy okradali dziedzica wielu. Kradzieże ustały dopiero wówczas, gdy w Regułówce pojawił się niesamowity pies. Zjawiał się nagle tam, gdzie chciano coś ukraść i nagle znikał. Pies był duży, czarny, z lśniącymi ślepiami i wiecznie wysuniętym językiem. Zwierzę było tak przerażające, że złodziejowi przechodziła ochota do kradzieży".
Tyle legenda. Jeszcze kilka pokręceń korbą, Żywki Małe, Brożówka i jest nasza noclegownia.
Dzisiaj obiad trochę nietypowy. Grillowy na powietrzu. Kaszanka, karkówka, boczek, ogórki małosolne, pomidory, papryka i wszelkie dodatki królowały na stole. Później spotykamy się przy wspólnym stole, by podsumować XXV wyprawę. Było radośnie, żywiołowo i tanecznie.
Droga powrotna obfitowała również w ciekawe wydarzenia. Zwiedziliśmy Mamerki, Kanał Mazurski, ale to już inna bajka.

Relację przygotował Marek
Komentarze
#1 | ~Komendant dnia 04-09-2016 17:58
Będzie to nasza XXV wyprawa STOP. W maju 2009 r. byliśmy w tych stronach. Mieszkaliśmy w Gołdapi a celem tamtej wyprawy był P.K. Puszczy Rominckiej i Boreckiej. Byliśmy wówczas tylko dwa dni i Puszczę Borecką lekko zahaczyliśmy. Przeminęło kilka lat i znowu tam będziemy. Teraz Puszcze Borecką objedziemy dokładniej innymi trasami a przy okazji i inne tereny Mazur.

Do zobaczenia. Hejka



#2 | ~Komendant dnia 06-09-2016 11:31
Dodatkowe informacje dla uczestników wyprawy.

Kolację zamówiłem na 21,30. Będzie czas na spokojną jazdę busem (z przerwami na potrzeby). Jadący własnymi samochodami, startujący po pracy też będą mogli dojechać na kolację.
Pamiętajmy o sprawdzeniu oświetlenia w rowerach, może być przydatne. Koszulki klubowe też obowiązują, jak zawsze na wyprawach. Dobry humor też jest obowiązkowy.
Pogoda zapowiada się letnia, ale wody dla ochłody na trasach będzie pod dostatkiem i stroje kąpielowe mogą się przydać.

Do zobaczenia . w8



#3 | ~Andrzej dnia 07-09-2016 07:50
Wszystkim uczestnikom jubileuszowej wyprawy życzę extra wrażeń, wspaniałej zabawy i radości z harmonii ducha i ciała w obcowaniu z czystą, dziką przyrodą. Niezadowolony



#4 | ~Kasia dnia 07-09-2016 08:00
Ja również dołączam się do życzeń Andrzeja. Uśmiech Udanej wyprawy STOP



#5 | ~Andrzej dnia 13-09-2016 08:00
A nasi "wyprawowicze" to wrócili z tej wyprawy? Tak Nie
Może tam jeszcze zmierzchem złotym ta sama cisza trwa wrześniowa... Muza



#6 | ~Komendant dnia 16-09-2016 10:09
Dzięki Marku za tą relacje. Myślę, że bardzo dobrze oddaje ducha wyprawy i tego co tam się działo. Uśmiech, Brawo.

P.s. Andrzej, w opowieści Marka znajdziesz z pewnością odpowiedzi na to co chciałbyś wiedzieć.



Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Login
Login

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Shoutbox
Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.

23-07-2017 21:52

23-07-2017 20:13
Podobają mi zespoły i piosenkarze z tej składanki wykonujące muzykę country.Mój podziw wzbudził ten 4-ro latek; https://youtu.be/5
7sfR...

22-07-2017 19:20
Marku,do życzeń dla Ciebie Naszych Kolegów dołączam swoje STO LAT wzbogacając składanką melodii,które niech umilają Ci życie. https://youtu.be/5
COkf...
-Wybierz coś

22-07-2017 09:18
Bardzo dziękuję za życzenia. Pozdrawiam.

21-07-2017 22:58
Marku, co ja Ci życzę, tego co sobie i całej reszty potrzebnej do szczęścia! Sto lat, 100 lat, ... Kwiatek Kwiatek Kwiatek

Ostatnie artykuły
Szlaki rowerowe Krai...
Bażantarnia
Ustawienia kierownicy
Ustawienia siodełka
Hamowanie
Kalendarz
<< Lipiec 2017 >>
Po Wt śr Cz Pi So Ni
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31            

Brak wydarzeń.

Pogoda
Dzis Jutro Pojutrze
 
Partnerzy

Hotel Elbląg

Wygenerowano w sekund: 0.18 15,018,304 Unikalnych wizyt od 01/11/2008