Strona glówna Informacje Regulamin Uczestnicy Foto galeria Archiwum Ksiega gosci Forum Linki Kontakt Wyloguj17-11-2017
RSS | Mapa serwisu
Nawigacja
Losowa Fotka
Aktualnie online
Gości online: 3

Użytkowników online: 0

Łącznie użytkowników: 414
Najnowszy użytkownik: Piter
Ostatnio widziani
Edi 00:29:33
SPORTTOURS 00:40:42
Violeta 01:31:25
Komendant 01:31:31
Waldic 01:49:48
Tomasz 02:10:10
Slawek 69 06:09:50
kazik mtb 06:26:21
Piotr 09:01:32
Radek_29er 09:26:39
W pobieralni...
GPS - Wycieczka Nr 30/2014 499
GPS - Wycieczka Nr 28/2014 509
GPS - Wycieczka Nr 27/2014 509
GPS - Wycieczka Nr 26/2014 568
GPS - Wycieczka Nr 11/2014 528
GPS - Wycieczka Nr 10/2014 285
Reklama
Pajacyk

Fotografia przyrodnicza - Zbigniew Ostaniewicz

Statystyki reklamowe
Wycieczka Nr 28 - Z Fidelitas po zdrowie - III Edycja - 27.09.09
Wycieczki w sezonie 2009
Wycieczka Nr 28 - Z Fidelitas po zdrowie - III Edycja - 27.09.09

Zbiórka: Na Placu Jagiellończyka, godz. 9.15, start godz. 10.00

Trasa "Senior": Plac Jagiellończyka- ul. Płk Dąbka- ul. Odrodzenia - ul. Mazurska - droga W 503 - Rubno - Suchacz - Kadyny - Tolkmicko - dworzec PKP - Kadyny - Łęcze - Próchnik - ul. Fromborska - ul. Królewiecka - ul. Marymoncka - Bażantarnia

Długość trasy: 48 km, Uczestnicy: 36, Punkty: 72




Trasa rowerowa 325561 - powered by Bikemap 



Relacja


To był udany dzień.
Celem niedzielnego pedałowania nie była Stegna, nie Święty Gaj, ujście Nogatu, ani też inne atrakcyjne atrakcje, ale wielka wyprawa po ZDROWIE. Cóż przy naszej eskapadzie znaczą mistyczne wyprawy po złote runo, święty Graal czy też wyczyny Indiana Jones. Myśmy jechali po coś konkretnego: szlachetne zdrowie, nikt się nie dowie jako smakujesz, aż się zepsujesz, pisał Jan z Czarnolasu.

Po raz trzeci organizatorem rajdu był FIDELITAS, Stowarzyszenie Na Rzecz Rozwoju Onkologii w Elblągu. Przez organizowanie tego typu rajdu FIDELITAS propaguje profilaktykę onkologiczną, walory przyrodnicze i kulturowe Elbląga i okolic oraz aktywną formę wypoczynku i zdrowego trybu życia. Powszechnie mówi się, że zdrowie każdego człowieka jest zależne od jego trybu życia, ale jak mawiał dobry wojak Szwejk, jak coś człowiekowi pisane, to go nie ominie.

Czynnie popierając zaprezentowane idee, stadnie pojawiliśmy się na Placu Jagiellończyka, dając swoją postawą dowód, że nigdy nie mówimy STOP dla aktywnej formy wypoczynku. Jak się później okazało, było nas naprawdę duże stado, bo liczące 36 rowerów. Na tak duży udział niewątpliwie wpływ miała ładna, słoneczna pogoda, zgodnie z ideą poszukiwanie czegoś co nazywają zdrowiem i zapewne oczekiwanie, że organizatorzy rajdu zadbają nie tylko o duchową strawę dla rowerzystów.

Po sprawnym zarejestrowaniu się, otrzymaniu numeru startowego i zrobieniu honorowej rundy wokół Placu, w asyście policyjnej eskorty ruszyliśmy na wyznaczona trasę. Trochę nerwowo zrobiło się tuż przed samym startem. Napięcia przedstartowego nie wytrzymała dętka w rowerze Tomka. Popuściła. Samoręcznie wykonana szybka naprawa pozwoliła naszemu Adminowi wystartować razem ze wszystkimi. Trzeba przyznać, że przez miasto jechało się super. Ruch samochodowy ze wszystkich bocznych ulic był wstrzymany, co pozwoliło zacnym bikerom cieszyć się całą szerokością Płk Dąbka.

Do wyboru były dwie trasy. Krótsza o nazwie Junior i dłuższa, z kilkoma podjazdami, którą ktoś nazwał Senior. Nazwy te mogły być nieco mylące i raczej powinny być na odwrót. Senior, to oznacza wiedzę i doświadczenie, ale z innymi zaletami może być już gorzej. Jednak wszyscy STOPowicze, niezależnie od ilości posiadanych wiosen na karku, nie pękli i każdy na swoim numerze startowym miał przyczepiony kolor niebieski, co oznaczało zmaganie się z Wielką Pętlą. Chociaż były też niecne plany zmiany trasy. Były pomysły, że może dołem, może gdzieś bokiem, a może na rozjeździe za Suchaczem nie w lewo, tylko w prawo i Cień Wielkiej Góry byłby tylko Półcieniem. Tuż za miastem ostro ruszyli wszyscy ci, którzy chcieli sprawdzić się w szybkim pokonaniu wyznaczonych tras. W Nadbrzeżu, w kierunku Łęcza podążyli rowerzyści, którzy wybrali sobie trasę krótszą. Myśmy swoje maszyny skierowali w stronę Suchacza. Za miejscowością tą pierwszy podjazd i pierwsze zmagania z własną słabością. Klnąc producenta, że nie zainstalował jeszcze jednej zębatki na tylnym kole, indywidualnie i grupowo pokonaliśmy tą przeszkodę. Niektórzy napracowali się dużo więcej. Wszyscy tylko pedałowali, ale nie zawodnik oznaczony numerem 100. Nawiasem mówiąc, jak On to sobie załatwił? Zauroczony numerem 97, prężył swoje mięśnie, by zaprezentować swoją sylwetkę jak najlepiej. To podjeżdżał z lewej, to z prawej strony, to coś zagadywał w międzyczasie sprawnie zmieniając przełożenia w swojej niezawodnej maszynie. Częściej był z lewej strony 97, po stronie tatuażu na lewej łopatce.

Po pokonaniu podjazdu, oczywiście ruszyliśmy ostro w stronę Kadyn, bo było z górki. Myśmy cieszyli się z pokonania tego etapu, a już przed Kadynami mijali nas pierwsi uczestnicy Rajdu, którzy rozpoczęli drogę powrotną. W czołówce podążających do mety najpierw minął nas Tomek, bodajże później Mirek, następnie równo pedałujący Marian i Mirek, a dalej nie pamiętam. Część Grupy spokojnie podążała w kierunku Tolkmicka, gdzie było miejsce zbiórki tych, co śpieszyli się inaczej. Przy tolkmickim dworcu zatrzymaliśmy się, by uzupełnić stracone płyny i dostarczyć ciału trochę kalorii oraz poczekać na innych uczestników Wielkiej Pętli. Niespodziewanie awaria dopadła srebrno niebieski rower Izy. Natychmiast z pomocą pośpieszył nieodzowny w takich przypadkach Sylwek, któremu w usunięciu skomplikowanej awarii dzielnie asystował Kazimierz. Dumni z wykonanej pracy, skromnie przyjęli podziękowania pechowej bikerki i kiedy na półmetku zjawił się Komendant, ruszyliśmy w drogę powrotną. Aha, były jeszcze smaczne cukierki Aliny. Pycha. Za Kadynami oczywiście Cień Wielkiej Góry. Trzeba jednak przyznać, że być może to kwestia wprawy, może nie diabeł taki straszny, raz się dało to diabelstwo pokonać, to teraz powinno być łatwiej. I było. Najważniejsze, to rytmiczne pedałowanie i nim człowiek zakręcił parę razy pedałami, już były Łęcze. Może nie wszyscy sprawnie i w wielkim stylu pokonali tę przeszkodę, ale do mety dojechaliśmy w komplecie.

Na mecie każdy uczestnik otrzymał pamiątkowy medal i można było radować zbolałe ciało, czym dusza pragnęła.
Należy oddać należny hołd i pokłonić nisko głowę przed organizatorami Rajdu. Organizacja była perfekcyjna. Policja do zjazdu z trasy ostatniego uczestnika czuwała nad bezpieczeństwem rowerzystów, na każdym skrzyżowaniu dróg byli harcerze kierujący ruchem, asystujący motocykliści, czyli pełna obstawa peletonu. A na mecie? Można by rzec, a ja tam byłem miód i wino piłem. No nie, tych napojów biker się nie ima. Ale jadła wszelkiego rodzaju było w bród i napojów też. Było oczywiście rozdanie nagród w różnych kategoriach. Nasz kolega, młody duchem Edi otrzymał upominek w kategorii najbardziej doświadczony uczestnik Rajdu.

W dalszym ciągu ładna pogoda sprzyjała degustacji na świeżym powietrzu i prowadzenia konwersacji i o dziwo, nikt nie spieszył się do domu. Dzięki temu mogliśmy poznać ładny i sympatyczny babiniec Janusza, zobaczyć, kto musiał zostać w domu z psem, który posturą nie przypomina doga niemieckiego, kiedy druga połowa rozkoszowała się rowerowaniem. Było jeszcze utrwalanie znajomości zapoczątkowanej na trasie pomiędzy numerem 100 i 97. Ponadto organizatorzy przygotowali również profesjonalny pokaz i możliwość skorzystania z porad instruktorki nordic walking, z czego skorzystała Iza, prezentując wysoki poziom umiejętności w tej dyscyplinie.

W tak piękny dzień nieoczekiwanie spotkała nas jeszcze jedna miła niespodzianka. Uszczęśliwiony Komendant obdarzył nas swoją łaskawością i tego dnia nie oglądaliśmy małego, niebieskiego pudełeczka. Nasze szczęście sięgnęło zenitu.
Już za dawnych czasów, nasi pra pra praprzodkowie tworzyli kręgi kamienne by w ich otoczeniu podejmować ważne decyzje i odprawiać gusła. Modłów nie odprawialiśmy, ale nasz krąg sprzyjał ciekawym rozmowom i dał dowód grupowej sympatii, a na tle już zmieniającej się barwami jesieni, wyraźnie odcinał się trwały, zielony kolor naszych koszulek.
Jednak to był udany dzień.

Ps. Powraca konkurs z cyklu, czyja to noga? Czyja to noga sfotografowana na tle roweru bTwin? Do wygrania profesjonalny, bezprzewodowy licznik pomiaru odległości. Bardzo przydatny na rower.

Relację przygotował Marek R.



Komentarze
#1 | ~Marek55 dnia 23-09-2009 21:15
Czyli po drodze będzie Cień Wielkiej Góry - jakoś to przeżyję. Najważniejsze to rytmicznie pedałować.



#2 | ~Komendant dnia 23-09-2009 22:22
Będzie to nasz drugi oficjalny udział w rajdzie jako grupy STOP.
W pierwszym Rajdzie Fidelitas było nas 17-tu. Rok temu było tylko 4. Zasadnicza grupa była na wyjeździe jesiennym na Kaszubach.
Dotychczas swój udział potwierdziło 22 Stopowców. Trochę to mało jak na nasze możliwości. Niezdecydowanych proszę o podjęcie pozytywnej decyzji i dołączenie do ekipy.
Posiadaczy klubowych koszulek proszę o ich założenie.
Mapka trasy Rajdu będzie dodana.
Do zobaczenia w8



#3 | ~asvil dnia 24-09-2009 11:49
Ja "swoje" trzy osoby (z zanaczeniem GR STOP) zgłaszałem w piątek (18.09 br). Z tym, że Grażka uparła się, że Cienia Wielkiej Góry nie przeżyje i chce jechac na krótkiej trasie.
Jest to mój trzeci rajd więc jako "weteranowi" nie wypada nie być.



#4 | ~Marek55 dnia 30-09-2009 09:41
Zachęcam do udziału w konkursie. Nagroda czeka.



#5 | ~Iza dnia 30-09-2009 19:44
Oczywiście, że chodzi o Mirka Z. Tę nogę poznałabym nawet po ciemaku Rotfl



#6 | ~Marek55 dnia 30-09-2009 19:51
Zdziwiłbym się, gdyby było inaczej.Swój swego zawsze pozna, nawet po ciemaku. Niech inni żałują, że nie wystartwali w konkursie. Ich strata, a nagroda jest Twoja. Wręczenie przy najbliższej okazji.



#7 | ~Iza dnia 30-09-2009 19:56
Już jestem ciekawa co oryginalnego przygotowałeś, bo chyba nie jest to zwykły licznik rowerowy, byłoby zbyt proste Myśli.



#8 | ~Marek55 dnia 30-09-2009 22:38
Real wygrał 3:0.
Jak możesz wątpić w moje poważne intencje?Szeroki uśmiech



#9 | ~Kazimierz dnia 01-10-2009 09:59
Iza, dałaś się sprowokować Markowi.
Tylko na to czekał.
Rotfl



#10 | ~Marek55 dnia 01-10-2009 11:19
No nie, dzwonię na telefon zaufania, bo za chwilę pochlastam się szarym mydłem. Ale niedowiarki.
Udaję się na emigrację wewnętrzną... przynajmniej do niedzieli.



Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Login
Login

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Shoutbox
Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.

17-11-2017 18:44
Cd.Większość melodii będzie w rytmie disco; https://youtu.be/j
Aa4B...
, https://youtu.be/c
2i4h...
.-A tango? https://youtu.be/D
2y3U...
-nie będzie! Beczy

16-11-2017 19:01
Rytmy country,- mogą się przydać na naszym uroczystym spotkaniu STOP https://youtu.be/Q
VI-S...
Muza Dla Tych, których nie będzie z Nami; Papa Beczy - a może? Tak Kwiatek cdn

14-11-2017 16:39
Szacun dla Anety Brawo

14-11-2017 09:42
Kochani rowerzyści ! Nie samym rowerem żyje człowiek. Nasza koleżanka Biegająca Aneta ukończyła w ub. miesiącu Ultra Trail Łemkowyna 70 ! Dla niewtajemniczonych
: 70 km po górach dała radę w 12 godz.19

13-11-2017 20:34
Dziękujemy Uśmiech Tak to już 9 lat strona STOP jest z nami. Dziękuje, że ją tworzycie Buźki

Ostatnie artykuły
Szlaki rowerowe Krai...
Bażantarnia
Ustawienia kierownicy
Ustawienia siodełka
Hamowanie
Kalendarz
<< Listopad 2017 >>
Po Wt śr Cz Pi So Ni
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30      

Brak wydarzeń.

Pogoda
Dzis Jutro Pojutrze
 
Partnerzy

Hotel Elbląg

Wygenerowano w sekund: 0.13 16,035,766 Unikalnych wizyt od 01/11/2008