Strona glówna Informacje Regulamin Uczestnicy Foto galeria Archiwum Ksiega gosci Forum Linki Kontakt Wyloguj17-11-2017
RSS | Mapa serwisu
Nawigacja
Losowa Fotka
Aktualnie online
Gości online: 3

Użytkowników online: 0

Łącznie użytkowników: 414
Najnowszy użytkownik: Piter
Ostatnio widziani
Edi 00:43:08
SPORTTOURS 00:54:17
Violeta 01:45:00
Komendant 01:45:06
Waldic 02:03:23
Tomasz 02:23:45
Slawek 69 06:23:25
kazik mtb 06:39:56
Piotr 09:15:07
Radek_29er 09:40:14
W pobieralni...
GPS - Wycieczka Nr 30/2014 499
GPS - Wycieczka Nr 28/2014 509
GPS - Wycieczka Nr 27/2014 509
GPS - Wycieczka Nr 26/2014 568
GPS - Wycieczka Nr 11/2014 528
GPS - Wycieczka Nr 10/2014 285
Reklama
Pajacyk

Fotografia przyrodnicza - Zbigniew Ostaniewicz

Statystyki reklamowe
Wycieczka Nr 7 - P. K. Puszczy Rominckiej i Boreckiej - 21-24.05.09
Wycieczki w sezonie 2009
Wycieczka Nr 7 - P. K. Puszczy Rominckiej i Boreckiej - 21-24.05.09

21.05. Zbiórka: parking przy Leclercu, godz. 15:00, wyjazd godz. 16.00. Przejazd do Gołdapi autokarem.

22.05. Trasa Nr 1: Gołdap, Jurkiszki, Hajnówek, Boczki, Pluszkiejmy, Dubeninki, Stańczyki, Dubeninki, Czarne, Kociołki, Pluszkiejmy, Gołdap.

Długość trasy: 70 km, Uczestnicy: 23,


23.05. Trasa Nr 2: Gołdap, Marcinowo, Grabowo, Leśny Zakątek, Czerwony Dwór, Dunajek, Siedlisko, Nasuty, Rudzie, Kozaki, Zameczna Góra, Gołdap.

Długość trasy: 75 km, Uczestnicy: 23,


24.05. Powrót autokarem do Elbląga.



Pokaż Wycieczka Nr 7 - P. K. Puszczy Rominckiej i Boreckiej - 21-24.05.09 na większej mapie


Relacja


21 maja, punktualnie o godz. 16.00, po sprawnym załadunku naszych rowerów do autobusu, wyruszyliśmy na kolejną STOPową wyprawę. Tym razem celem Wiosennej Wyprawy anno domini 2009 r. były okolice miejscowości Gołdap, zapoznanie się z fauną i florą Puszczy Rominckiej i Puszczy Boreckiej oraz zobaczenie wszystkiego co ciekawe.

-a motor tak huczy, tak wesoło basem dudni-, a nasz autobus, jak na czterokołowca przystało był stabilny, kierowca skupiony, motor czyli silnik pracował równo i rytmicznie. To załoga była wesoła.

W Gołdapi przywitali nas mili gospodarze pensjonatu Atena. Po odnalezieniu swoich miejsc noclegowych, skonsumowaniu późnej kolacji i podziwianiu Jeziora Gołdap w nocnej otulinie, udaliśmy się na pokoje. Lekko zmęczeni podróżą oraz wieczornymi zajęciami w podgrupach zapadliśmy w błogi sen przerywany tylko niekiedy drganiem ścianek gardła u niektórych współspaczy.

Piątkowy poranek, wbrew pesymistycznym prognozom przywitał nas pogodą sprzyjającą rowerowym eskapadom, więc punktualnie, zgodnie z założonym planem wyruszyliśmy na rowerowy szlak. Przedtem, tylko zbiorowe szczerzenie zębów do Zbyszkowego aparatu by utrwalić nasz zapał do grupowego pedałowania. Pierwszy etap wycieczki to miejscowość Stańczyki, gdzie znajdują się potężne wiadukty nieczynnej linii kolejowej Gołdap - Żytkiejmy (31km). Mosty w Stańczykach są najwyższymi na linii i jednymi z najwyższych w Polsce. Długość - 200m i wysokość 36m. Konstrukcja żelbetowa, pięcioprzęsłowa o równych 15m łukach. Architektura charakteryzuje się doskonałymi proporcjami a filary ozdobione są elementami wzorowanymi na rzymskich akweduktach.

Po drodze mieliśmy okazję sprawdzić swoje umiejętności w jeździe terenowej
o miękkim podłożu i wysokiej trawie oraz doskonalić się w pokonywaniu wzniesień. Trzeba zaznaczyć, że jazda rowerem w tej części Mazur jest ogólnie sprawdzianem dla rowerzystów i ich maszyn.
Do miejscowości wjechaliśmy pięknym zjazdem, który niestety w drodze powrotnej był już mniej urokliwy. W Stańczykach dłuższy postój poświęcony był na zregenerowanie sił i obejrzenie słynnych mostów. Trzeba przyznać, że robią wrażenie. Oczywiście, nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy nie weszli tam, gdzie jest zapisane: nie wchodzić. Ale tylko spojrzenie z góry i zadarcie głowy do góry, czyli obejrzenie mostów od dołu, daje obraz potęgi. Kilka zdjęć na pamiątkę, dla zrobienia których Mirek nawet przyjął pozycję horyzontalną, ostatnie spojrzenie na majestatyczną budowę i znowu podjazd.

Tuż za Stańczykami na chwilę zatrzymaliśmy się w miejscu, gdzie roztacza się ładny widok na dwa małe jeziorka,
a z jednym z nich związane jest bardzo rzadkie zjawisko, które miało miejsce 31 maja 1926 roku. Wtedy to, przy gwałtownej burzy jezioro zniknęło - pokrywając się grubą warstwą szlamu. W kilka chwil później doszło do potężnej eksplozji. Wzbił się ogromny słup wody z wielkimi bryłami ziemi i błota. Na powierzchni jeziora utworzyła się gruba warstwa ziemi, która dopiero po dwóch miesiącach opadła na dno. Uczeni twierdzą iż był to wybuch gazu błotnego, który wytworzył się z butwiejących setkami lat roślin. Silny spadek ciśnienia podczas burzy spowodował wydostanie się gazu
i eksplozję.
Na tle tak ładnego widoku jezior nie omieszkaliśmy zrobić kilka zdjęć z nimfami na pierwszym planie.

Dalszy kierunek jazdy to Puszcza Romincka. Według przewodników Puszcza Romincka, zwana "polską tajgą" to prawdziwy skarb natury, który budową przypomina lasy syberyjskiej tajgi. Jej unikatową wartość stanowi charakterystyczna dla krain północnych przyroda. Dominującą formą zajmującą rozległy obszar Puszczy są wzgórza morenowe porośnięte lasami. Najwyższe wzgórza przekraczają wysokość 200 m n.p.m. Powierzchnię wzgórz morenowych urozmaicają niecki oraz rynny, w których położone są jeziora, rzeki oraz liczne bagna i torfowiska. To jedno z ostatnich miejsc w Polsce, które oparły się destruktywnej działalności człowieka. Zapuszczając się w leśną gęstwinę nierzadko spotkać tu można stadko dzików lub saren, słyszeć tylko głosy ptaków i inne dźwięki przyrody.
Nie powiem, jazda ścieżkami Puszczy dostarcza wiele wrażeń i doznań, widzieliśmy wiele wspaniałych okazów flory, natomiast z fauny najbliższy kontakt mieliśmy
z komarami. Prawie że zaprzyjaźniliśmy się, chociaż była to przyjaźń jednostronna.
Dalsza jazda, to poszukiwanie jednego z tzw. kamieni Wilhelma, które ustawiono na pamiątkę jesiennych łowów Wilhelma II na jelenie byki w Puszczy Rominckiej.
W Puszczy znajduje się co najmniej 17 pamiątkowych obelisków (9 leży po stronie rosyjskiej i 8 w Polsce). Pierwszy głaz ustawiono w 1890 roku,
a ostatni w 1912. Polowania odbywały się corocznie pomiędzy 23 września a 7 października.
Przerwę kłam stwierdzeniom, że błądziliśmy w poszukiwaniu kamienia. My nie błądzimy, tylko my zwiedzamy.
Po krótkiej przerwie przy wilhelmowskim kamieniu, wykorzystanej na regenerację sił
i duchową strawę w postaci odczytu Kasi o Puszczy i wspomnianych wyżej kamieniach, podążyliśmy w kierunku naszej kwatery. Okazuje się, że przebyte po drogach i bezdrożach Mazur 70 km. nie jest w stanie zniechęcić członków STOPu do dalszych działań. Grupa naszych współtowarzyszy rowerowania udała się do gołdapskiego aquaparku, by tam doznać rozkoszy popływania.
Należy jeszcze wspomnieć, że w środku Puszczy uległ awarii system napędowy Mirkowej maszyny i trzeba było użyć specjalistycznych narzędzi.

Kolacja, złożona z ciepłego posiłku i jeszcze małego co nieco, sprzyjała degustacji napojów, wśród których delikatnością, przyjemnym cytrynowym aromatem stosownym do podanego kotleta wyróżniał się jeden z markowych produktów. Wszystko to sprzyjało swoistemu wieczorowi wspomnień o początkach powstania
i szlakach rowerowym Grupy STOP. A że rowerzyści to pogodni ludzie, więc dobrze rozpoczęty dzień, pomimo małego zmęczenia, zakończyły taneczne pląsy.

Sobotni poranek, mimo chłodu, zapowiadał ładny dzień, nic nie wróżyło pogodowych niespodzianek. Wspólne zdjęcie na pomoście w słonecznym blasku utrwalało w nas przekonanie, że niebiosa nam sprzyjają. Tym razem wyruszyliśmy z pewnym opóźnieniem, ale jak się okazało wyszło nam to na dobre. Przyczyną opóźnienia był spadek ciśnienia w ogumienia Jurkowej maszyny. Niestety, na niebie zaczęły pojawiać się złowrogie chmury. Po wyjeździe za Gołdap mocno lunęło. Na szczęście w pobliżu była stodoła i uprzejmi gospodarze pozwolili nam się w niej schować.
A gdybyśmy wyjechali o czasie, zapewne w momencie deszczu nie byłoby stodoły a dalej można sobie dopowiedzieć. Dobrym ludziom szczęście sprzyja.
Dalsza część naszej trasy wiodła przez Puszczę Borecką. W 85% rośnie tu świerk
i sosna, bogate podszycie i runo leśne. Teren urozmaicony dzięki polodowcowej rzeźbie. Istnieją tu 4 rezerwaty. Ciekawostką jest to, że występuje tu korzystny mikroklimat najczystsze powietrze w Polsce. W Diablej Górze pobiera się wzorcowe próbki powietrza do badań zanieczyszczeń. Więc kto w czasie jazdy nie oddychał pełną pojemnością swoich płuc (i piersi) niech teraz żałuje.
W miejscowości Czerwony Dwór, nad Jez. Szwałk Wielki zatrzymaliśmy się na dłuższy postój. W pewnym momencie świeciło słońce, więc rozgościliśmy się na trawie, ale czujnie w pobliżu wiaty. Niestety, sielanka nie trwała długo. Wiatr przygonił czarne chmury i z przerażeniem patrzyliśmy na ścianę deszczu, bo do zakończenia trasy było jeszcze daleko. Wkrótce przestało padać i mogliśmy kontynuować naszą jazdę. Trzeba wspomnieć, że pogoda była zróżnicowana. Na przemian świeciło słońce lub padał deszcz i nakładaliśmy na siebie ubrania przeciwdeszczowe lub zdejmowaliśmy. Po południu zrobiło się mocno chłodno i jazdę utrudniał silny, porwisty wiatr.

Mimo to, nie podjęliśmy decyzji o jakimś skróceniu trasy czy rezygnacji z obejrzenia czegoś ciekawego. Niebywałą atrakcją było obejrzenie fermy jeleni w Rudzie. Pani oprowadzająca nas po farmie, w ciekawy sposób opowiedziała nam o prowadzonej hodowli. Mogliśmy zobaczyć z bliska i dotknąć młodego byka i stadko łań. Można też wspomnieć, że na kotlety przeznacza się tylko osobniki słabe i rodzaju męskiego. Przekonaliśmy się również, jak ciekawskie są kozy, szczególnie te młode.
Późniejsza jazda to zmaganie się z wiatrem i wrażenie, że podjazdów jest zdecydowanie więcej niż zjazdów. Jednak wszyscy w znakomitej kondycji
i doskonałych humorach, po pokonaniu ponownie ok. 75 km. dojechali do pensjonatu. Tak jak poprzednio miłośnicy kąpieli udali się na miejscowy basen.
Wieczorową porą, by dobrze zakończyć nasz pobyt na mazurskiej ziemi, spotkaliśmy się przy ognisku. Było 100 lat dla solenizantki Iwony i uroczyste nadanie imion nowo nabytym rowerom. Rower Iwony otrzymał imię Stoperek. Waldek orzekł, że rower to jak kobieta: jedyny i niepowtarzalny, i jego Merida otrzymała imię Medzia. Czas upłynął nam na rozmowach, wspólnych śpiewach i pląsach wokół ogniska. Humory dopisywały i tylko perspektywa niedzielnego wyjazdu nieco kładła się smutkiem na naszych twarzach.

Niedzielny poranek był przeciwieństwem sobotniej, pochmurnej pogody. Śniadanie, załadunek rowerów i posiadanego bagażu do autobusu, wspólne zdjęcie
z gospodarzami pensjonatu ir30; kierunek Elbląg. Niejako po drodze zajechaliśmy do Rap, by podziwiać rmazurską piramidę rodzinny grobowiec. Swoiste mauzoleum kryje w swoim wnętrzu zmumifikowane szczątki zmarłych. Tylko szkoda, że całość budowli tak wygląda, a wnętrze jest zdewastowane. Ponoć piramida ma magiczną moc i niektóre z naszych koleżanek chcąc się o tym przekonać dotykały pewnych kamieni, mrucząc jakieś życzenia, które nazwałbym zachciewajkami. Czy dotknął je dar pozytywnej wibracji? Zainteresowane milczą.

W Węgorzewie czekała nas bardzo miła niespodzianka. Poznaliśmy Mamę Izy , która specjalnie dla nas upiekła pyszne ciasto i uraczyła równie pysznymi placuszkami. Serdecznie pozdrawiamy Panią Mamę.
Niestety, już żadnej mamy po drodze nie mieliśmy i prosto podążaliśmy do Elbląga. Już nie było tak wesoło, jak w czwartkowe popołudnie. To nie zmęczenie a świadomość końca tak udanej eskapady psuły nam nieco humory. Nie grała muzyka, milczał Edi, Marek śnił o nowej wyprawie, Danusia w skupieniu podziwiała mijane krajobrazy i tylko pasażerowie końcowych rzędów prowadzili ciekawe rozmowy na temat roli samców jeleni w stadzie.
Elbląg. Sprawny rozładunek i nastąpił czas pożegnania. Dziękowaliśmy sobie za wspólne rowerowanie i kontemplowanie mazurskich widoków, za wspólny czas spędzony na basenie i w rurze, za wieczór na ławeczce przy ognisku i poranną kawę. Szczególnie dziękujemy Zbyszkowi za trud włożony w organizację Wiosennej Wyprawy Maj 2009

Relację przygotował Marek R.


Komentarze
#1 | ~Komendant dnia 20-05-2009 21:23
W zależności od pogody oraz stanu i oznakowania dróg leśnych możliwa będzie modyfikacja tras już na miejscu.Papa2



#2 | ~Kazimierz dnia 25-05-2009 09:41
Dzięki Ci Zbyszku za wspaniałe przygotowanie wyjazdu.
Brawo
Pozdrawiam



#3 | ~Andrzej dnia 25-05-2009 15:39
Popieram Kasie i Kazimierza! Wszystko na wysokich obrotach a nic nie zgrzytało!! Pozdrawiam!



#4 | ~Komendant dnia 26-05-2009 07:50
Dziękuję za podziękowania. Buźki
To, że było super to przede wszystkim zasługa całej grupy. Na pogodę też nie można narzekać, zawsze mogło być gorzej.
Dzięki Markowi R. za obszerną, ciekawą i szybko napisaną relacje z wyprawy a Waldkowi Cz. za piękne zdjęcia. Chatownik Brawo
Będą jeszcze moje fotki



#5 | ~Marian65 dnia 26-05-2009 20:46
Super relacja!Okok Żal tylko, że mnie tam nie byłoBeczy
pogoda jak pogoda, ważne są przeżycia i wrażenia z wycieczki, które będziecie wspominacPlotki. Za wszystko inne zapłacicie kartąMrugnięcie.




zaliczgmine.pl/img/buttons/button-960-brown.png
#6 | ~tedi dnia 26-05-2009 22:07
MrugnięcieBrawo Marek,Napracowałeś się bardziej niż na rowerze. Serdeczne dzięki.




Tadeusz Kusy
#7 | ~Iza dnia 27-05-2009 10:30
Świetna relacja Brawo ! O ile powstanie taki etat, proponuję Marka na grupowego KRONIKARZA Chatownik



#8 | ~Komendant dnia 27-05-2009 11:00
Propozycja Izy bardzo mi sie podoba. Co na to Marek ? Chatownik



#9 | ~Marek55 dnia 27-05-2009 11:34
Ha, ha, mało mi łańcucha ze śmiechu nie poskręcało.
Obok wielu wad mam jedną, która mi przeszkadza w życiu: nie umiem powiedzieć NIE!. Kochani, pogadamy. Mogę coś od czasu do czasu szrajbnąć, ale żeby bawić się w Wincentego Kadłubka? Ponadto, jak forma kroniki? Początki STOPu giną w mrokach Rzeczypospolitej. Kto to odtworzy?



#10 | ~Komendant dnia 27-05-2009 12:58
Dzięki Marku, że nie odmawiasz. Na poczatek prośba, żebyś był sprawozdawcą z bieżących wycieczek w których uczestniczysz.
Co do KRONIKI, to sprawa poważniejsza. Tu konieczny jest mały zespół redakcyjny. Kasia deklarowała udział, ja też pomogę. Może ktoś jeszcze?. Sa pewne materiały. Może coś da się odtworzyć.
Forma kroniki do przedyskutowania. Chatownik



Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Login
Login

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Shoutbox
Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.

17-11-2017 18:44
Cd.Większość melodii będzie w rytmie disco; https://youtu.be/j
Aa4B...
, https://youtu.be/c
2i4h...
.-A tango? https://youtu.be/D
2y3U...
-nie będzie! Beczy

16-11-2017 19:01
Rytmy country,- mogą się przydać na naszym uroczystym spotkaniu STOP https://youtu.be/Q
VI-S...
Muza Dla Tych, których nie będzie z Nami; Papa Beczy - a może? Tak Kwiatek cdn

14-11-2017 16:39
Szacun dla Anety Brawo

14-11-2017 09:42
Kochani rowerzyści ! Nie samym rowerem żyje człowiek. Nasza koleżanka Biegająca Aneta ukończyła w ub. miesiącu Ultra Trail Łemkowyna 70 ! Dla niewtajemniczonych
: 70 km po górach dała radę w 12 godz.19

13-11-2017 20:34
Dziękujemy Uśmiech Tak to już 9 lat strona STOP jest z nami. Dziękuje, że ją tworzycie Buźki

Ostatnie artykuły
Szlaki rowerowe Krai...
Bażantarnia
Ustawienia kierownicy
Ustawienia siodełka
Hamowanie
Kalendarz
<< Listopad 2017 >>
Po Wt śr Cz Pi So Ni
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30      

Brak wydarzeń.

Pogoda
Dzis Jutro Pojutrze
 
Partnerzy

Hotel Elbląg

Wygenerowano w sekund: 0.29 16,035,945 Unikalnych wizyt od 01/11/2008