Strona gl�wna Informacje Regulamin Uczestnicy Foto galeria Archiwum Ksiega gosci Forum Linki Kontakt Wyloguj21-11-2019
RSS | Mapa serwisu
Nawigacja
Losowa Fotka
Aktualnie online
Gości online: 2

Użytkowników online: 0

Łącznie użytkowników: 444
Najnowszy użytkownik: janko
Ostatnio widziani
Jerzyk 02:40:36
Andrzej 05:00:55
Bikel 07:24:50
Tomasz 08:24:09
Monika_C 18:08:30
TERESA 1 dzień
Piotr 1 dzień
Marek55 1 dzień
Henryk Jocz 1 dzień
Komendant 2 dni
Wycieczka Nr 24 - Ujście Nogatu - 13.09.09
Wycieczki w sezonie 2009
Wycieczka Nr 24 - Ujście Nogatu - 13.09.09

Zbiórka: Starówka, przy Piekarczyku, godz. 9.30.

Trasa: Elbląg - Helenowo - Bielnik II - Stobna - Kępki - Marzęcino - Ujście Nogatu - Kępiny Wielkie - Nowotki - Batorowo - Nowakowo - Elbląg

Długość trasy: 61 km, Uczestnicy: 21, Punkty: 61



Pokaż Wycieczka Nr 24 - Ujście Nogatu - 13.09.09 na większej mapie


Relacja

Metronom (miaromierz, taktomierz) - urządzenie mechaniczne lub elektroniczne służące do dokładnego podawania tempa utworu muzycznego. Przyrząd używany podczas ćwiczeń muzycznych oraz komponowania. Zapewne niejedna osoba spyta, a jaki ma to związek z naszą niedzielną wycieczką? Spokojnie, do wszystkiego dojdziemy, ale po kolei.

Niedzielny poranek, zgodnie z przewidywaniami zawodowych przewidywaczy, przywitał nas ciemnymi, nisko wiszącymi chmurami i przelotnymi opadami deszczu. Miała nosa szóstka naszych znajomych, którzy w sobotę, przy ładnej pogodzie zafundowali sobie wycieczkę w rejon jeziora Pierzchalskiego. Alina, Kazimierz, Waldek, Marian, Janusz (ten od babińca) i Mirek (ten słusznego wzrostu) mieli okazję podziwiać piękną przyrodę w końcówce lata. Świadczą o tym ładne, krajobrazowe zdjęcia zamieszczone po ich eskapadzie.

W związku z niedzielna pogodą, niejeden STOPowicz miał dylemat, czy pompować kółka i ruszać przed siebie w ten mglisty i mokry poranek, czy też cieszyć duszę i ciało domowymi pieleszami? Piszący te słowa, stojąc pod drzewem przy ulicy Pułkownika Dąbka i czekając, czy przeleci akurat padający deszcz, miał też chwilę zwątpienia. I prawie był gotów zawrócić, gdy po przeciwnej stronie ulicy dojrzał lekko pochyloną sylwetkę dzielnej bikerki, żwawo podążającej na miejsce zbiórki. Męskie ego nie pozwoliło podjąć innej decyzji, jak tylko naprzód.

Pod Bramą Targową, pomimo niesprzyjającej pogody, zebrała się nawet spora grupka chętnych na wspólne pedałowanie. Dwadzieścia par oczu patrzyło błagalnie w oczy Komendantowi licząc, że na darmo nie odrzucali ciepłej kołderki i doznają uczucia zmęczenia kończyn dolnych. Najbardziej zawiedziony był Piekarczyk, bo chowając się przed deszczem, stanęliśmy po drugiej stronie Bramy. Zgodnie, jak zawsze z niezawodnym planem Waldkowej wycieczki, głównym naszym celem było podziwianie leniwie toczonych wód Nogatu i ujrzenie pasjonującego momentu jego wpadania do Zalewu Wiślanego. Trzeba jednak przyznać, że były próby nacisku na naszego guru, by zmienić, a dokładniej mówiąc skrócić nieco trasę naszej eskapady. Były tłumaczenia, że chłodno, mokro i można się zaziębić. Komendant wykazał się dyplomacją godną najlepszych salonów politycznych i orzekł, że decyzję podejmiemy po pokonaniu pierwszego etapu trasy i dotarciu do Bielnika.

Ruszyliśmy. Jako, że niebiosa nie były nadal przychylne, zacni STOPowicze przybrani byli w różne okrycia wierzchnie, mniej lub więcej chroniące przed mokrą aurą. Zaciekawienie budziły profesjonalne i skuteczne osłony butów zastosowane przez Kazimierza, a prawdopodobnie otrzymane w wyniku polimeryzacji monomeru r11; chlorku winylu.
Droga wiodła poprzez Helenowo i po przekroczeniu E7 zrobiliśmy krótką przerwę, którą wykorzystaliśmy na rozbieranki. Jak mówią znawcy problemu, przetarło się i przestał siąpić deszczyk. I trzeba przyznać, że bezdeszczowa pogoda towarzyszyła nam przez całą wycieczkę, a nawet były momenty, że poprzez chmury prześwitywało słońce. Ostatecznie, według kalendarza jest jeszcze lato.

W Bielniku postój pod znanym i jak zawsze otwartym sklepem, w zależności od upodobań kilka łyków ciepłego płynu lub też kilka liźnięć zimnych lodów i ruszyliśmy w kierunku Marzęcina. Były też sugestie, że może lekko trasę zmienić i jechać bliżej Elbląga, zamiast się od niego oddalać, ale że pogoda sprzyjała, więc podjęto decyzję o realizacji planu wycieczki. W Marzęcinie jeszcze ostatnie zakupy i ruszyliśmy w kierunku przepompowni Osłonka. Dojazd do przepompowni to niezbyt długi odcinek brukowanej drogi, trochę trzęsło, ale na szczęście w żadnej sakwie nic nikomu nie puściło. Główna brama wjazdowa na teren przepompowni była zamknięta, ale zawsze znajdzie się boczne przejście, którym da się wejść.

Przepompownia w Osłonce to duży obiekt usytuowany na Kanale Panieńskim, który umożliwia regulację stosunków wodnych w tej części Żuław i odwadnia polder o powierzchni ponad 22 tys. ha. Jak można przeczytać, jest to strategiczna stacja pomp, która nie dopuszcza do zalania dużej części Żuław. A tereny te mają również swoją tragiczną historię. W 1945 roku, wycofujące się wojska niemieckie wysadziły część wałów ochronnych i działających przepompowni doprowadzając do zalania sporej części Żuław. Blisko cztery lata trwał proces osuszania tych ziem.

Przechodząc koło przepompowni, nie wszyscy zauważyli głównej atrakcji naszej wycieczki, a mianowicie ujście rzeki Nogat. Trzeba przyznać, że trzeba trochę znać topografię tych terenów, by dobrze się orientować, gdzie zaczyna się koniec Nogatu, gdzie wpływa Szkarpowa, jakie jest w tym wszystkim usytuowanie Zalewu Wiślanego. Porośnięte brzegi uniemożliwiają dobrą obserwację, nawet po wejściu na wały ochronne. Stąd jechaliśmy jakiś czas wzdłuż Nogatu nie widząc go wcale. Dopiero krótkie przerwy i wejście na wały uzmysławiały, że obok jest rzeka. Leniwie bo leniwie, ale uroczo toczą się wody Nogatu i niektórzy w samotności podziwiali rzekę, prawie oddając jej hołd poprzez złożenie ofiary. Należy też wspomnieć o drodze, a raczej o nawierzchni, po której upłynęła nam znaczna część wycieczki. Jest to nawierzchnia twarda jak betonowa płyta. Na szczęście, wbrew niektórym pesymistycznym prognozom, nikt nie zgubił sztucznej szczęki, nikomu nie otworzyła się teczka z tajnymi dokumentami i nie wypadło szklane oko. Było tylko rytmiczne bum, bum, jakby rytm odmierzany był przez metronom. Już teraz wiadomo co ma metronom do naszej wycieczki.

Wędrując wzdłuż Nogatu dojechaliśmy do Kępin Wielkich tuż przy przeprawie promowej. Znany i przyjazny rowerzystom Wacław II już na nas czekał, więc szybko znaleźliśmy się na drugim brzegu. Nie wszyscy zdają sobie sprawę, że w tym dniu po raz drugi przekroczyliśmy granicę dwóch województw: Warmińsko-Mazurskiego i Pomorskiego. Po zejściu z promu, kierunek w lewo i obraliśmy kurs na miejscowość Nowotki. Praktycznie do samego Nowego Batorowa, oprócz krótkiej jazdy po asfalcie w Nowotkach, mieliśmy przyjemność słuchania rytmicznego bum, bum wydobywającego się spod naszych kół i doznając masażu dolnych partii ciała. Mając z jednej strony widok na już prawie jesienne pola, z drugiej strony oglądając ścianę wału ochronnego dotarliśmy do ujścia rzeki Elbląg do Zalewu. Jak to niektórzy mówią, to prawie koniec świata i dalej już nie ma nic. Krótka przerwa, w czasie której omówiliśmy strategiczne kierunki wycieczek w najbliższą niedzielę, a będą ich aż trzy, jeszcze tylko przymiarka kultowej koszulki i ruszyliśmy w kierunku Elbląga. W Nowakowie nieoczekiwana przeszkoda i po części atrakcja. Załapaliśmy się na końcówkę zamykania i składania mostu. Zgodnie z tablicą informacyjną jazda po moście zygzakiem i nim się człowiek obejrzał już była rampa, czyli meta niedzielnej wycieczki.

W przedwycieczkowych dyskusjach było, że będzie krótko i płasko, chociaż padły też słowa, że i płaskie, i krótkie też jest piękne, i takie inne teksty z podtekstami, ale jak zawsze było fajnie. A co najważniejsze i tu zacytuje gdzieś przeczytane słowa r11; jedzie się gdzieś w zielone, żeby oczęta nacieszyć, wiatr we włosy chwycić i słońca trochę nałapać, baterie podładować, nogi zmęczyć.
Dlatego się jeździ.

Relację przygotował Marek R.
Komentarze
#11 | ~groch dnia 13-09-2009 08:53
Który to jest JurekMyśli?




Uśmiech
#12 | ~Kazimierz dnia 13-09-2009 15:48
Jurek, który jechał z nami do Fromborka i Waplewa na rowerku wyścigowym z cienkimi oponkami. W Waplewie wsuwaliśmy michałki od niego.
Już wszyscy wiedzą?Tak



#13 | ~Kazimierz dnia 15-09-2009 21:30
Jak zwykle wspaniała opowieść Marka.
GratulujęBrawo



Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Login
Login

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Shoutbox
Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.

21-11-2019 11:04
No Grażka, 18 lat to nie fraszka! Radocha Wszystkiego Najlepszego Grażynko!!! Kwiatek Buziak Kwiatek

21-11-2019 08:49
Grażka wszystkiego najlepszego i drugie tyle na rowerze! Pozdrawiam.

21-11-2019 08:34
Henryk Jocz - Wiara czyni cuda! Okok

19-11-2019 21:08
Chciałbym poinformować że ...Kurtka się Odnalazła! Wszystko się wyjaśniło...! Henryk...

17-11-2019 13:52
Chciałbym dodać do informacji Henryka, że w szatni została jedna kurtka, prawdopodobnie osoby która przez pomyłkę założyła kurtkę Henia. Ta kurtka czeka na wymianę w Klubie Eden.

Ostatnie artykuły
Szlaki rowerowe Krai...
Bażantarnia
Ustawienia kierownicy
Ustawienia siodełka
Hamowanie
Kalendarz
<< Listopad 2019 >>
Po Wt śr Cz Pi So Ni
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30  

Brak wydarzeń.

Pogoda
ELBLĄG
Wygenerowano w sekund: 0.12 24,502,157 Unikalnych wizyt od 01/11/2008