O nie! Gdzie jest JavaScript?
Twoja przeglądarka internetowa nie ma włączonej obsługi JavaScript lub nie obsługuje JavaScript. Proszę włączyć JavaScript w przeglądarce internetowej, aby poprawnie wyświetlić tę witrynę, lub zaktualizować do przeglądarki internetowej, która obsługuje JavaScript.

Aktualności

Wycieczka Nr 28/2013 - Dookoła Jeziora Drużno - 22 września

Zbiórka: Na starówce, przy Piekarczyku godz. 9.30

Trasa: Elbląg, Helenowo, Wikrowo, Jegłownik, Gronowo Elbląskie, Różany, Kępniewo, Stare Dolno, Powodowo, Wysoka, Topolno Wielkie, Jelonki, Krosno, Drużno, Dłużyna, Węzina, Komorowo Żuławskie, Gronowo Górne, Elbląg

Długość trasy: 70 km, Uczestnicy: 39, Punkty: 70

Route 2 333 472 - powered by www.bikemap.net


"A w górach już jesień,
Płomienne kolory,
A w górach już jesień,
I spokój na progu.
A w górach już jesień,
I śpieszne odloty,
Pożegnań czas"

Nie wiem jak jesień ma się w górach, ale niedzielna pogoda nie przypominała polskiej złotej jesieni. Ze źródeł dobrze poinformowanych wiem, że niektórzy już niedługo wybierają się w Bieszczady i będzie wiadomo, jak jesień ma się w górach. Pomimo ciężkich chmur na niebie i czasami przeszkadzającego wiatru, z Piekarczykiem przywitała się pokaźna grupa cyklomaniaków. Pedały się kręciły, a szprychy błyszczały.

Ruszamy. Na czele Piotr, wyjątkowo obeznany z lokalnymi drogami i wszelkimi remontami. Ale jak każdy prawdziwy mężczyzna musi mieć kobiece wsparcie.
Mkniemy żuławskimi drogami podnosząc błagalnie wzrok i śledząc chmury na niebie, bo natura skąpi nam słońca, ale padać nie powinno. Jest czas, by powspominać letnie przygody i niedawne wojaże. Przyjazny Bornholm, gdzie mieszkańcy nie mówią po polsku, zachmurzone Podlasie i odległą krainę, w której i we wrześniu pięknie świeci słońce.

Pomykamy przed siebie. Krótkie przystanki pozwalają wyrównać oddechy i dostosować ubiór do warunków. Niby chłodno i wietrznie, ale nie można przesadzać z nadmiarem odzieży. Gdzieś po drodze żegnamy Mariana i Jurka. Widać mają inne poważne przedsięwzięcia.
Dojeżdżamy do Starego Dolna. Na mostku trwa ożywiona dyskusja i wiele się dzieje. Po pierwsze Jurek wyjaśnia, że to co pod nami płynie, to nie jakiś tam kanał, tylko Dzierzgonka, bo on w niej swoje wiosło moczył. Nie daleko jest miejscowość Brudzędy i można tam jeszcze zobaczyć ciekawe rzeczy po dawnych mieszkańcach tych ziem. Oczywiście w Starym Dolnie również. Trwa ożywiona dyskusja miłośników wszelkich rajdów i maratonów rowerowych. ,"Żuławy Wkoło" to najbliższy cel rowerowych mocarzy. Jest oglądanie i komentowanie nowych sakw, a jak zawsze uczynny Michał coś usprawnia przy rowerze Kaliope.

Ruszamy dalej. Trzeba przyznać, że stan wielu lokalnych, żuławskich dróg przedstawia wiele do życzenia. Rower jest wszechstronny, ale siedzący na siodełku musi często cierpieć niezliczone katusze spowodowane stanem drogi. Stare drogi w postaci ,,kocich łbów" stanowią pewien element żuławskiego krajobrazu, ale dziurawy asfalt łatany metodami znanymi tylko drogowcom, to kiepska wizytówka i mocno daje się we znaki wszystkim.

Mijamy Powodowo. Ta mała miejscowość wbrew pozorom jest bardzo ciekawa. Znajduje się tu zabytkowy zespół dworsko-pałacowy, obecnie własność prywatna. Jak można przeczytać w przewodniku, w obrębie parku znajdują się dwa cmentarze. Jeden z przełomu XVIII i XIX wieku, a drugi z połowy XIX. Ciekawa rzecz.
Gdzieś na tej trasie dochodzi do spektakularnego wydarzenia. Piotr, jako prowadzący zatrzymał się w pewnej chwili, by gdzieś na uboczu drogi mieć bliski kontakt z naturą, a nawet oddać jej cząstkę siebie. W tym czasie, stado rowerzystów kierowane zasadą tłumu pognało naprzód, a należało skręcić na betonowe płyty w kierunku Stankowa. Jest prowadzący, jest zamykający, a Grupę wcięło.

W końcu docieramy do miejsca dłuższej przerwy. Jest ognisko, są kiełbaski, jest urwana przednia lampka i śpiący rowerzysta na trawie. Jest też pyszne ciasto z gruszką, a Waldek tak się chwalił, jakby to On ową gruszkę zasadził. Jest też czas, by spojrzeć na Kanał. Jak na razie szkoda słów, a i serce może rozboleć na samo wspomnienie co tam się aktualnie dzieje.

W Krośnie, po zmianie kierunku jazdy wiatr wiał prosto w pyszczydło. Może nie było łatwo, ale jakoś sobie radziliśmy. Utworzyła się mała grupka rowerzystów, powiedziałbym raczej, że kupka rowerzystów, na czele której Jurek ciął powietrze, jak przecinak. Tuż obok dzielnie pedałowała Grażyna, a za nimi schowana owa kupka rowerzystów chyżo pomykała. I tak wzajemnie się wspomagając, dojechaliśmy do Komorowa.

Jeszcze kilka łagodnych podjazdów, które w końcowym etapie wycieczki mocno dawały się we znaki, jeszcze tylko przejazd przez znaną miejscowość Gronowo Górne i upragniona meta. Uf, niby po płaskim, a dało do wiwatu. Ale następnym razem będzie lepiej.

Relację przygotował Marek



Komendant 18 wrzesień 2013 19,041 2 komentarz

2 komentarz

Pozostaw komentarz

Zaloguj się, aby napisać komentarz.
  • Komendant
    Komendant
    Trasa dookoła Drużna znana, chociaż tym razem trochę zmieniona i wydłużona. Jak pogoda dopisze to będzie ognisko w Jelonkach.
    Zapraszam Hejka
    - 18 wrzesień 2013 21:28:07
  • Jurek M
    Jurek M
    - 23 wrzesień 2013 14:47:25
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na nasze ustawienia prywatności i rozumiesz, że używamy plików cookies. Niektóre pliki cookie mogły już zostać ustawione.
Kliknij przycisk 'Zgadzam się', aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności.Możesz przeczytać więcej o naszej polityce prywatności tutaj